W psychologii „emocje to procesy psychiczne, które nadają wrażeniom subiektywną wartość oraz jakość”. W fotografii szukam właśnie wartości oraz jakości, dlatego nie sposób nie sięgać do emocji.

 

Dobry fotograf portrecista jest bacznym obserwatorem, ale może przede wszystkim psychologiem. Aby sfotografować głęboką naturę osoby fotografowanej – bohaterki sesji, tej bez masek, bez kontroli – niezbędne jest połączenie, intymna i bezpieczna więź. Zobaczyć osobę naprawdę to ją polubić. Fotograf musi się dać jej zauroczyć, przyglądać się jej z dziecięcą ciekawością i fascynacją – jak zjawisku natury, którym przecież jest.

 

Każda kobieta jest inną historią, niesie inny krzyż. I każda pod powierzchnią ukrywa trudne emocje i bolesne doświadczenia. Ale tam właśnie leży jej prawda. I jej wyzwolenie. Więc sięgam tam – do źródła pod prąd. Tam, gdzie dla swojego bezpieczeństwa odcięła emocje i zamurowała jakąś część siebie.

I kiedy napięte ciało zaczyna się rozluźniać, niekontrolowana kontrola powoli odpuszcza, a spontaniczna naturalność przejmuje stery, wtedy odkrywa się to piękno, które jest w każdej z nas. I nagle płyną łzy, piękne łzy. Jakby odnaleziona została dawno zaginiona ukochana osoba. Skarb, o którym zapomniałyśmy i którego odzyskanie przywraca nam radość i pełnię. Ja chcę to właśnie fotografować. To jest to słynne, tak bardzo poszukiwane przez fotografów COŚ.

 

Czy Fotografia, w której nie ma prawdziwych emocji, może być piękna?

18 września 2021
łzy radości kobiety
kobieta szczęśliwa sesja